PKB. Rośniemy, bo wydajemy. Lecz co dalej?

Dom - Finanse - PKB. Rośniemy, bo wydajemy. Lecz co dalej?

11.07.2019-821 widoki -Finanse

Co napędza wzrost gospodarczy w naszym kraju?

Polska gospodarka ma wzrosnąć w tym roku o ponad 3 proc., może nawet bliżej czterech proc. W ocenie ekonomistów głównym motorem wzrostu nadal nie będą jednak inwestycje. Wciąż pozostaje nim spożycie.

Dysponujemy większymi pieniędzmi dzięki programowi "Rodzina 500 plus" i dzięki dobrej sytuacji na rynku roboty, co przekłada się w wyższe zarobki. Nisko oprocentowane lokaty, niepewna sytuacja na giełdzie nie zachęcają do oszczędności, dlatego w mnogości to, co wpływa w nasze konta, wydajemy dzięki zakupy, restauracje, kulturę.

- Spodziewamy się utrzymania dynamiki konsumpcji prywatnej na poziomie ok. 4 proc. – prognozuje Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao. – Nawet w drugiej połówce roku, kiedy efekt 500plus wygaśnie, oczekujemy powrotu energii konsumpcji prywatnej do – wciąż solidnych – poziomów ok, 3, 3-3, pięć proc. - wyjaśnia.

Monika Kurtek, główny ekonomista Banku Pocztowego zastanawia się wprawdzie, czy czynnikiem, który może zniechęcać gospodarstwa domowe do zwiększania wydatków konsumpcyjnych, nie okaże się inflacja. Zakładając jednak, że do niej przyspieszenie będzie umiarkowane, nie powinna mieć ona ogromnego przełożenia na ograniczenie kosztów.

Czas na inwestycje

Dostępne "twarde" dane nie wskazują za to, aby inwestycje sektora przedsiębiorstw przyspieszały. Przy ocenie Marcina Mrowca spośród Pekao wciąż dominuje wątpliwość i wyczekiwanie. Ciągle dlatego nie sprawdza się lansowana przez niektórych ekonomistów teza, że inwestycje powinny ruszyć "lada chwila", bo w końcu firmy mają odłożone profity za poprzednie, dobre okres, bieżąca rentowność jest wysoka, sprzyja także kurs monetarny.

Co więcej, debet jest tani, a bazy chętnie sfinansują dobre koncepty inwestycyjne. Nie bez znaczenia jest też fakt, iż wykorzystanie mocy produkcyjnych obecnie teraz jest bardzo duże – i w ciągu kilku kwartałów może zapożyczyć rekordowo wysokich poziomów spośród lat 2008-2009. - Jednocześnie zaś stopień amortyzacji istniejącego majątku trwałego należy przy Polsce – według danych empirycznych Eurostatu – do innych z najwyższych w Europie – przypomina Mrowiec. I dodaje:

Jeśli w dodatku dołożymy coraz wyraźniejszy kłopot z pozyskaniem pracowników, to mamy prawie komplet powodów niezbędnych do większej fali inwestycyjnej w gospodarce.

Niepewność regulacyjna szkodzi

Mimo wówczas prezesi nie składają swego podpisu pod decyzjami inwestycyjnymi. Dlaczego? Otóż – jak wskazuje ekonomista i uznają badania NBP - jednym z głównych czynników powstrzymujących przed inwestowaniem jest niepewność regulacyjna. - Szczęśliwie jej poziom systematycznie się obniża, co powinno skłaniać firmy do coraz odważniejszego podejmowania decyzji inwestycyjnych – twierdzi Mrowiec. - Sądzimy, że w drugiej połówce roku dynamika inwestycji "wyjdzie na plus", zaś po 2018 wyraźnie przyspieszy - możemy wtedy mieć do czynienia z boomem inwestycyjnym a mianowicie wyjaśnia.

Ale będą jeszcze inwestycje publiczne. Co prawda, nominalnie stanowią one średnio ok. 20 proc. łącznych inwestycji (pozostała część wówczas sektor prywatny), jednak ich uruchomienie po pierwsze pobudzi część inwestycji prywatnych, na drugie zaś pod skraj 2017 i w 2018 możemy mieć styczność wraz ze "spiętrzeniem" tych inwestycji, które teraz są przygotowywane - rozpisuje się przetargi itd. Uruchomienie środków przewidywane jest na czwarty kwartał 2017 roku, ale głównie mogą mieć one pracować w 2018 r.

Karol Pogorzelski, ekonomista ING Banku Śląskiego przypomina, że w ubiegłym roku podpisano niezwykle dużo ugód o dofinansowanie projektów inwestycyjnych z nowej perspektywy w kwotę ponad 120 mld zł. - Projekty owe są obecnie w fazie przygotowawczej i niedługo rozpoczną być realizowane w kompletnej rozciągłości. Dotyczy to szczególnie inwestycji drogowych. Jeszcze w 2015 r. podpisano umowy na budowę więcej niż 700 km dróg ekspresowych i autostrad na terytorium polski a mianowicie wyjaśnia. - W przeszłym roku były one zwłaszcza w fazie projektowania jak i również zdobywania dokumentacji, a po tym roku ruszy katalogów budowa.

Hossa na rynku pracy

Mrowiec dodaje, że jeśli zarazem do wniosku, że "warto inwestować" dojdzie sektor prywatny, to rok 2018 może stać u dołu znakiem boomu inwestycyjnego, który dodatkowo napędzać będzie potrzeba na rynku pracy, natomiast tym samym płace jak i również konsumpcję prywatną. a mianowicie W takim scenariuszu rozwój gospodarczy w 2018 być może przekroczyć 4 proc. – przewiduje ekonomista Pekao.

Ekonomiści – mimo generalnie optymistycznego spojrzenia w przyszłość – dostrzegają również wypadku. - Głównych ich źródeł w perspektywie roku- 2 lat upatrywałbym za granicą – wyjaśnia Marcin Mrowiec. - Chodzi tutaj zwłaszcza o ryzyko negatywnych niespodzianek - np. gwałtowne schłodzenie gospodarki Chin bądź USA, wyniki wyborów w którymś z krajów UE uruchamiające obawy o spójność pomysłu europejskiego itp., które "schłodziłyby" krajową chęć do konsumpcji i do inwestowania. Musiałyby to jednak być mocne impulsy, gdyż krajowe "sprężyny wzrostu" pozostają silne.

Podkreśla przy tym, iż w dłuższej perspektywie w główne zagrożenie zaczyna wyrastać kwestia demograficzna. - Już teraz zaczynamy bowiem notować spadek liczby aktywnych zawodowo, co na razie rodzi presją na wzrost płac – a biorąc pod spodem uwagę, że były ów kredyty "zaniżone" przez ponad 2 dekady "nadpodaży" na sektorze pracy – "wahadło" wraca z mocnego wychylenia w jedną stronę, grawitując przy stronę równowagi – ocenia ekonomista.

Ryzyko w kolejne 3-5 lat opiera się na tym, że przemoc płacowa, wynikająca z wielkiego popytu oraz spadającej podaży, której odpływ dodatkowo może stymulować obniżka wieku emerytalnego, może wynieść poziomy płac na taką wysokość, hdy będzie to wyraźnie podcinać rentowność przedsiębiorstw.

Mrowiec dostrzega też pewną możliwość. W jego ocenie ponieważ rosnący popyt na pracę stwarza okazję do "uwolnienia" pracowników z miejsc, gdzie byli oni "przechowywani" podczas długiego okresu nadpodaży pracy. – To mógłby stanowić dobry czas np. na reformę KRUS czy zmniejszenie zatrudnienia w administracji – podpowiada Mrowiec.

Obawy o rynek pracy – podobnie jak ekonomista Pekao - ma też Karol Pogorzelski, ekonomista ING Agencji bankowej Śląskiego. - Obecnie dominuje na nim dobra sytuacja. Bezrobocie jest bezprecedensowo małe, bliskie już tzw. stopie naturalnej. Zarazem nieubłaganie kurczy się populacja osób energicznych zawodowo, an obniżenie stulecia emerytalnego od czwartego kwartału 2017 r. tylko ten proces przyspieszy – objaśnia Pogorzelski. I dodaje:

W tej chwili lukę tę skutecznie wypełniają migranci z Ukrainy. Ale po pierwsze ich napływ najprawdopodobniej spowolni, zaś po drugie nasi wschodzi sąsiedzi rzadko osiedlają się na stałe i działają w nielicznych branżach.

W jego ocenie – właśnie z tych motywów - przedsiębiorcy już napotykają duże problemy z zapełnieniem wakatów. Dla pracowników to szansa na wywalczenie podwyżek, ale aby nie spowodowały one wzrostu cen, konieczny wydaje się wzrost produktywności. Wymaga wówczas dokonania przez przedsiębiorców ogromnych inwestycji: w nowe urządzenia, rozwiązania informatyczne oraz w kapitał ludzki.

- Z jednej strony wówczas szansa dla gospodarki, wraz z drugiej wyzwanie – twierdzi ekonomista:

Inwestycje wspomagają PKB w krótkim sezonie, ale jeśli okażą się nietrafione, to będą tworzyć koszty w dalszej przyszłości. Dlatego przeciwstawienie się malejącej podaży pracy wymaga odrzucić tyle samych inwestycji, ale znalezienia i wdrożenia nowych modeli biznesowych - oryginalnych produktów, procesów ich produkowania i dostarczania - które uczynią te inwestycje rentowymi.

To wyzwanie coś znacznie więcej aniżeli tylko dla samych przedsiębiorstw, jednak też dla rynku finansowego, państwa i pracowników.

Foto: GUS

Monika Kurtek wskazuje z kolei, że obligatoryjne nadal embargo rosyjskie dzięki towary rolno-spożywcze, czy zapoczątkowanie procesu Brexitu, ograniczać potrafią tempo wzrostu eksportu towarów i usług. Jej w mniemaniu czynnikiem niepewności pozostają oprócz tego wyniki wyborów prezydenckich we Francji, a następnie parlamentarnych w Niemczech. Sporym znakiem zapytania jest również polityka gospodarcza prezydenta AMERYCE Donalda Trumpa.

Tagi: PKB gospodarka Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi poglądami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie – kliknij w adres „Zgłoś Facebookowi” przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku mieszczą się pod adresem https://www.facebook.com/policies

Polecamy

  • Piotr Kuczyński: "Jestem wściekły. Zmieniłem punkt widzenia o likwidacji OFE. Dzięki jeszcze gorsze"

  • Jeśli ktoś spóźnił się ze złożeniem PIT, może uniknąć kary. Wystarczy czynny żal

REKLAMY Koniec bloku reklamowego

Afera GetBack

  • Trigon TFI zmienia nazwę po aferze GetBacku

  • Afera GetBacku. Gerda Broker próbuje uciec spod topora

  • Afera GetBack. Twórca Altus TFI usłyszał nowe zarzuty

  • Zatrzymano byłego prezesa Myśl Banku i kilkunastu podwładnych. Chodzi o aferę GetBack

Notowanie

Związane z