Eksperci są bezlitośni: działania rządu oznaczają dalszy wzrost cen energii

Dom - Firmy - Eksperci są bezlitośni: działania rządu oznaczają dalszy wzrost cen energii

23.07.2019-965 widoki -Firmy

Eksperci: polityka energetyczna PiS to wzrost cen energii

Projektowana przez rząd PiS polityka energetyczna faworyzuje wielką elektroenergetykę i idzie ku dalszego wzrost kosztów energii - oceniali eksperci podczas konferencji "Możliwości wynikające wraz z zielonej transformacji energetycznej Polski".

Jak mówił prof. Jan Popczyk z Politechniki Śląskiej "polska energetyka to dziś wielkie pole minowe, które na samym zaczątku trzeba spróbować rozminować, żebyśmy nie zostali zdziesiątkowani". Jego zdaniem, polityka energetyczna rządu jest tworzona pod spodem kątem wielkiej energetyki, podczas gdy to oddolne trendy mają obowiązek decydować o kierunkach wzrostu. Tylko wtedy system stanie się mógł przyjąć odpowiednią liczbę OZE, które są kluczowe dla obniżenia kosztów siły - ocenił Popczyk.

Eksperci: polityka energetyczna PiS to wzrost cen energii

Jak podkreślał, do osiągnięcia po 2050 r. zerowej emisji z całego sektora ciepła nie potrzeba polityki klimatycznej i jej celów, wystarczy oprzeć się na gospodarki. W pierwszej kolejności zmieniać system cen energii opartych o zasadę, że wartość pokrywa koszty spółek energetycznych. Najpierw się liczy wydatki, a potem wyznacza koszty, żeby je pokryć. "Konieczna jest zmiana w kierunku cen krańcowych, dynamicznych, które równoważą popyt i podaż nawet w krótkim zakresie czasowym" - tłumaczył prof. Popczyk. Wtedy, jak podkreśla, w polskim systemie ujawnią się "uśpione" zasoby wytwórcze, które w dzisiejszym typu nie są używane lub pomijane.

Popczyk zwracał uwagę, że dążąc do odwiedzenia zerowej emisji w 2050 r., należy koniecznie brać pod uwagę nie wyłącznie elektroenergetykę, ale też starać się do elektryfikacji ciepłownictwa - m. in. za pomocą pomp ciepła - i przewozu. Te trzy cele powinno się traktować jako jedność, traktując je osobno, do niczego nie dojdziemy - zaznaczył.

Jego zdaniem, na ziemi jest w tej momencie coraz więcej przykładów dzięki to, że gaz nie będzie potrzebny jako benzyna przejściowe na drodze do odwiedzenia zeroemisyjnej energetyki. "W Chinach do niedawna gaz posiadał być takim pomostem, jednak teraz Chińczycy doszli do odwiedzenia wniosku, że go odrzucić potrzebują, i że poradzą sobie wykorzystując istniejące zasoby, w poniższym i węglowe a także inwestując od razu przy OZE" - mówił. Jakim sposobem dodał prof. Popczyk, również przykład Niemiec, gdzie zużycie gazu w elektroenergetyce znamiennie spada dowodzi, że rzeczywistość wszedł już w trajektorię rozwoju OZE i gaz nie jest potrzebny.

Jednocześnie Popczyk zakwestionował rządowe plany budowy energetyki jądrowej. Wskazywał, że jest to wysiłek inwestycyjny pomijając zasięgiem Polski, a wielkie bloki jądrowe w systemie powodują wzrost trudności jego bilansowania przy jednoczesnej niemałej obecności OZE.

Polska idzie w przeciwnym kierunku niż UE

Prezes Instytutu Energii Odnawialnej Grzegorz Wiśniewski oceniał z kolei, że w 2015 r. w Naszym narodzie ostatecznie porzucono koncepcję progresu otwartej, innowacyjnej energetyki wraz z silnym filarem lokalnym. Przy czym już od 2006 r., od utworzenia pionowo zintegrowanych grup energetycznych kolejne rządy realizowały politykę u dołu dyktando wielkich koncernów, an od 2016 r. progres OZE zupełnie zahamowano. Po 30 latach zmian wróciliśmy do węgla i monopolu bez widoków na spadek kosztów energii, a wzór PEP to dalsze pogłębienie tego stanu - oceniał.

Zdaniem Wiśniewskiego, Polska idzie tu po dokładnie przeciwnym kierunku niż UE, co jest niebezpieczne, m. in. na skutek przyrostu cen energii. Wraz z obecnej sytuacji nie wyjdziemy bezkosztowo, ale kiedy przy UE ceny będą już spadały, w Polsce są dalej rosły - oceniał. Potrzebny jest kompleksowy plan transformacji energetycznej na minimum 10 lat, opracowany po warunkach szerokiego konsensusu politycznego dla akceptowalnych wzrostów wartości energii - mówił Wiśniewski.

Andrzej Kassenberg z Instytutu na rzecz Ekorozwoju ocenił, że wszystkie recenzje zużycia energii w projekcie PEP są zawyżone. Jak na przykład mówił, budowę takiej polityki należy zacząć od rozmyślania, ile energii potrzebujemy i ile możemy oszczędzić, a nie ile czego zbudować. Cała ta polityka posiada na celu budowę jak na przykład największych mocy, tymczasem za sprawą oszczędnościom część z tych inwestycji może się okazać niepotrzebna. Efektywność można podnosić mechanizmami rynkowymi, ale i technicznie, np. poprzez energooszczędne budownictwo, gdzie potencjał zredukowania zużycia sięga 70 proc. - wskazywał Kassenberg.

Związane z