Google bierze kwestii w swoje ręce. Kupuje pracowników HTC

Dom - Technologie - Google bierze kwestii w swoje ręce. Kupuje pracowników HTC

03.08.2019-592 widoki -Technologie

Google kupił pracowników działu telefonów komórkowych HTC

Google oddał 1, 1 mld dol. za część inżynierów i projektantów urządzeń mobilnych HTC. Sporą część, bo idzie o 2 tys. ludzi, a na dokładkę dojście do portoflio patentów. Google już raz porwał się na produkcję sprzętu mobilnego i przegrał z kretesem. Teraz czasy są inne. To się może odmiennych, choć wymaga wiele robocie.

Nexus to wygasła już linia urządzeń wytwarzanych przez zewnętrznych producentów u dołu dyktando Google. Amerykanie współpracowali z różnymi firmami a mianowicie m. in. HTC, LG, Huawei, Asus. Produkty utworzone przez LG, mimo oczywistych niedociągnięć, jak czas roboty na baterii, były spośród nich najlepsze.

Google przejmuje pracowników działu telefonów HTC

Ale i w HTC, dziś - obok BlackBerry i Nokii - przygasłej gwieździe rynku telefonów, nie pracują nowicjusze. To oni grali pierwsze skrzypce w tworzeniu smartfonów Pixel - bezpośrednich następców Nexusa. I bardzo dobrze przewidzianych przez rynek. Nawiasem mówiąc, na wstępie października Google pokaże tegoroczne modele. Jest też w niniejszym wszystkim nutka nostalgii, bo to HTC stworzył pierwszy smartfon wraz z Androidem - HTC Dream.

Foto: Julien_e / CC BY-SA 2. 0 / Flickr HTC Dream, pierwszy smartfon z Androidem. Pojawił się z rocznym opóźnieniem do pierwszego iPhone'a

Google jest widocznie z tej współpracy zadowolony, bowiem w oświadczeniu poinformował, że przejmuje pracowników działu telefonów komórkowych oraz dostęp do jakości intelektualnej HTC, choć nie na wyłączność. Nie podał dokładnej liczby podwładnych, lecz Bloomberg donosi, że mowa tu o dwóch tys. ludzi.

Google sukcesywnie dywersyfikuje swoją czynność - nie chce konstruować jedynie oprogramowania, ale też sprzęt, w tym telefony komórkowe.

Goodbye Moto

Jedno spalone podejście ma już ukończone. Mowa tu o nabyciu Motoroli, na którą Google wyłożył 12, 5 mld dol. A na kilku latach sprzedał chińskiemu Lenovo za 2, 9 mld dol. Interes istnienia. Do Chin nie udał się Rick Osterloh, ówczesny prezes Motoroli, dziś starszy wiceprezes. ds. produkcji sprzętu w Google.

I można zapytać, po co Google znów się w to pakuje.

Bo to inna sytuacja jak i również inne realia rynkowe. Yahoo ma co najmniej kilka powodów.

Chce świetnie konkurować z Apple'm jak i również iPhone'em, który ściśle monitoruje cały swój ekosystem.

Po co Google wzrusza ludzi HTC?

Chce również skuteczniej kontrolować stronę, w którą rozwija się Android. Jedną z największych bolączek tego systemu jest niemożliwa opieszałość innych producentów. Gdy Google wyda pewną aktualizację, czasem mijają miesiące, zanim ci dostosują swoje nakładki na Androida. A po iPhone'ach czy iPadach (i np. w Nexusach czy Pixelach) wszystko dzieje się błyskawicznie. Jest podatność, łatamy, wypychamy użytkownikowi aktualizację i po sprawie.

Kolejna rzecz to asystent głosowy. Google zależy na jego propagowaniu, to 1 z gorętszych tematów przy amerykańskiej branży technologicznej. Przy Polsce to peryferia, ale i także do nas to przybędzie.

Tymczasem największy wytwórca smartfonów na świecie - Samsung, obok rozwiązania Yahoo, wprowadził własnego asystenta głosowego Bixby i trudno oczekiwać, by z niego zrezygnował. Inny duży producent a mianowicie Huawei - współpracuje spośród Amazonem i jego Alexą. Google potrzebuje efektu skali w warstwie sprzętowej, bowiem na największych w tejże materii nie powinna liczyć dzięki 100 proc.

Zobacz też: Essential Phone to niesamowity smartfon, lecz ma pewne wady [RECENZJA]

Wreszcie, po 2012 r. rynek dopiero nabierał oddechu. Teraz trwa wyścig o synergię powierzchni sprzętowej z rozwiązaniami sztucznej inteligencji czy wirtualnej/rozszerzonej rzeczywistości. A tu - by skutecznie konkurować - Yahoo musi mieć większą inspekcję nad sprzętem.

Wreszcie, każdy autorski sprzęt sprzedany przez Google, zmniejsza wydatki, jakie firma ponosi zbyt promocję swoich usług - np. płaci Apple zbytnio to, by Google był domyślną wyszukiwarką. Mówimy tutaj o kwotach liczonych po miliardach dol. rocznie.

Mówi się nawet, hdy Google chce wejść w produkcję procesorów mobilnych, aby nie polegać na Qualcommie, choć to na razie niepotwierdzone doniesienia.

Oczywiście coś znacznie więcej aniżeli tylko o telefony tu chodzi. Google sprzedaje pod swoją marką także różne urządzenia - Chromebooki, zdolne głośniki Google Home, zespoły VR DayDream.

Ale dodatkowo wszystkiego droga wydaje się jeszcze daleka. Pixel, owszem, to bardzo dobry telefon komórkowy, ale znany głównie wśród raczej zaawansowanych użytkowników innowacyjnych sprzętów.

Przeciętny nabywca wymieni z pamięci dwie, może trzy marki. Jeśli go stać, kupuje iPhone'a, jeśli nie stać, a bardzo chce, wówczas weźmie go na koszty i będzie spłacał rok kalendarzowy czy dwa. Ewentualnie kupuje jakiegoś Samsunga, flagowca albo z niższej półki, bo wyda mu się, iż wszyscy znajomi, którzy nie kupują iPhone'ów, kupują Samsungi.

I widać to w liczbach. Google jakie możliwości prawda nie ujawnia sprzedaży, jednak zewnętrzni analitycy szacują wynik ok. 500 tys. egzemplarzy Pixeli w głównym kwartale sprzedaży. Wówczas śmieszna liczba w stosunku do ludzi dziesiątek milionów sztuk, które to kwartalnie wykręcają Samsung bądź Apple. Dodajmy, że Pixelom nie pomagają regionalne zastrzeżenia sprzedaży - na terytorium polski odrzucić jest prowadzona jego dystrybucja.

Od czegoś należy zacząć. Miejmy nadzieję, że Google się powiedzie, rynkowi przyda się dalsza rozgałęzienie.

A tymczasem dzięki Tajwanie...

Co z HTC? Choć w ostatnich czasach tworzył nowe modele, był raczej marginalizowany. Jego szefowa zapewnia, że firma wyda nowy model smartfona po przyszłym roku. Firma wciąż ma potężną kartę przy postaci działu wirtualnej świat i zestawu HTC Vive. Jednak - jak pisze The Verge - pojawiają się nieoficjalne informacje, jakoby HTC chciał z tym aktywem coś zrobić a mianowicie wydzielić do osobnej firmy lub sprzedać, jeśli znalazłby się chętny.

Związane z