Chcieli przejąć 1/3 Katowic. Sąd: reaktywacja spółki Giesche bezprawna

Dom - Wiadomosci gospodarcze - Chcieli przejąć 1/3 Katowic. Sąd: reaktywacja spółki Giesche bezprawna

10.07.2019-997 widoki -Wiadomosci gospodarcze

Chcieli przejąć 13 Katowic. Sąd: reaktywacja spółki Giesche bezprawna  Informacje

Reaktywacja przedwojennej spółki Giesche była bezprawna - orzekł Sąd Okręgowy w Katowicach. Oznacza to, że jednostki, które ponownie zarejestrowały tę firmę w 2005 r. nie mają prawa do odwiedzenia żądania zwrotu jej zasobności znacjonalizowanego w czasach PRL.

Sąd Okręgowy rozpoznawał odwołanie od decyzji katowickiego Sądu Rejonowego, który uchylił swoje wcześniejsze postanowienie, zezwalające na odbycie walnego zgromadzenia akcjonariuszy spółki Giesche. Dało ono początek jej reaktywacji - wybrano zarząd firmy, który następnie wystąpił o odszkodowanie lub zwrot bogactwa przedwojennej spółki, wartego 341 mln zł. Ich wymagania w stosunku do Katowic dotyczyły ok. 30 proc. zurbanizowanej powierzchni miasta.

Nowe okoliczności

Przedwojenny gigant przegrał z rządem

Wcześniejsze postanowienie katowickiego Sądu Rejonowego, który kilka lat nim zgodził się na zgromadzenie akcjonariuszy, zaskarżyła katowicka prokuratura, wskazując, że w kwestii znalazły się nowe okoliczności, natomiast sama reaktywacja spółki był bezprawna. Tym razem Zdanie Rejonowy zgodził się spośród tym stanowiskiem, oddalając konkluzja o zwołanie zgromadzenia akcjonariuszy. To postanowienie sądu zaskarżyły jednak osoby, które reaktywowały spółkę Giesche, zarzucając m. in., że złożona przez prokuraturę skarga była spóźniona.

W poniedziałek Zdanie Okręgowy oddalił apelację. Jakim sposobem mówił w ustnym uzasadnieniu sędzia Grzegorz Misina, na wcześniejszym etapie prokuratura odrzucić była zawiadamiana o sytuacji, ponieważ "z niczego odrzucić wynikało, że akurat prokuratura powinna w takim postępowaniu wziąć udział". Przypomniał, hdy prokurator może złożyć krzywdę o wznowienie postępowania jak i również przepisy pozwalają mu przedsięwziąć do sprawy na każdym etapie.

Sędzia podkreślił, że przepisy określające upływy w takich sprawach dyscyplinują zazwyczaj strony zorientowane przy przebiegu całej sprawy. Po tej sytuacji prokurator dowiedział się o podstawie wznowienia postępowania dopiero wówczas, gdy zyskał pełną wiedzę o sprawie i gdy uświadomił sobie wpływ informacji zaprezentowanej przez jednego ze świadków na wynik postępowania poprzednio sądem rejestrowym.

Przedwojenny gigant wskrzeszany do odwiedzenia życia

- Sąd krytycznej instancji zatem prawidłowo ustalił datę, od której trzeba liczyć termin skargi na temat wznowienie i przyjął, hdy dniem tym jest dzień przesłuchania świadka - wskazał sędzia Misina.

Akcje kolekcjonerskie

Sąd w uzasadnieniu dodał, że w tej kwestii obowiązków nie dopełnił Skarb Państwa - po tymże, jak akcje zostały wyłożone ze Stanów Zjednoczonych, Skarb Państwa nie umorzył pierwotnego, nie dopilnował ich zniszczenia i nie poczuwał się do roli jedynego akcjonariusza spółka, a sama korporacja została jako pozbawiona zasobności realnie przezeń porzucona.

Sąd podkreślił, że przekazanie przed laty akcji dzięki makulaturę (skąd trafiły później na rynek kolekcjonerski) odrzucić wiązało się z preferują porzucenia ani zbycia komukolwiek praw udziałowych spółki. - Zatem osoby, które weszły w posiadanie akcji w żadnym wypadku nie nabyły w porządnej wierze praw udziałowych a mianowicie zaznaczył sędzia, dodając, że w tej sytuacji norm tych nie mogli zdobyć również obecni posiadacze akcji.

- Mylą się wnioskodawcy twierdząc, że nabywając kolekcjonerskie akcje, nabyli inkorporowane w nich prawa udziałowe - podkreślił sędzia Misina, dodając, że zarówno spośród treści umowy, jak i zeznań sprzedającego wynika, hdy podstawą transakcji z obecnymi właścicielami akcji była ochota wyzbycia się dokumentów na temat charakterze kolekcjonerskim.

Przedwojenne firmy zrujnują Polskę?

- W konsekwencji należy stwierdzić, że wnioskodawcom nie przysługiwał status akcjonariuszy i nie mieli prawa żądać zwołania walnego zgromadzenia akcjonariuszy, więc ich wniosek powinien pozostawać i ostatecznie został za pośrednictwem sąd rejestrowy – dysponujący już teraz dowodami – prawidłowo oddalony - zaznaczył sędzia.

Roszczenia nieważne

Poniedziałkowe postanowienie sądu oznacza, że walne zgromadzenie akcjonariuszy spółki Giesche było niezasadnicze, a zatem nieważny był wybór władz tej korporacji i w konsekwencji zgłaszane przez spółkę roszczenia.

Reprezentująca w postępowaniu poprzednio SO prokuraturę prok. Małgorzata Słowińska wskazała, że postępowanie o wpis do Krajowego Rejestru Sądowego pozostaje obecnie z urzędu zawieszone. Według uzyskaniu informacji o orzeczeniu SO sąd rejestrowy podejmie je i najpewniej a mianowicie idąc śladem postanowienia SO - odrzuci wniosek korporacji, która nie miała uprawnień by domagać się strony do KRS.

Jednocześnie prok. Słowińska przypomniała, iż spółka Giesche nadal funkcjonuje w obrocie prawnym dzięki gruncie przedwojennego rejestru RHB i – jak zaznaczył w poniedziałek sąd a mianowicie jej jedynym właścicielem zostaje Skarb Państwa.

Reaktywacja

Trzecia część Katowic dla prywatnej spółki?

Spółkę Giesche próbowało reaktywować pięć osób tylko po to, by od Skarbu Państwa, ośrodka miejskiego Katowice, Katowickiego Holdingu Węglowego i Hutniczo-Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej w Katowicach zażądać zabezpieczenia lub zwrotu majątku przedwojennej spółki, wartego 341 mln zł. Ich żądania po stosunku do Katowic dotyczyły ok. 30 proc. zurbanizowanej powierzchni miasta.

Osoby, które przedstawiały się jako sukcesorzy praw majątkowych firmy Giesche SA wcześniej od momentu kolekcjonerów nabyły przedwojenne, historyczno-kolekcjonerskie akcje tej spółki jak i również na ich podstawie chciały uzyskać zwrot nieruchomości w Katowicach lub odszkodowania zbyt utracony majątek.

Przed Sądem Okręgowym w stolicy polski toczy się sprawa karna przeciwko pięciu członkom zarządu reaktywowanej spółki. Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu zarzuca im usiłowanie wyłudzenia odszkodowania lub zwrotu mienia o znacznej ceny na podstawie posiadanych poprzez nich akcji przedwojennej korporacji. Mimo że akcje owe miały wartość kolekcjonerską, dzięki zwołaniu walnego zgromadzenia oskarżeni reaktywowali spółkę i doprowadzili do przerejestrowania jej wraz z RHB do aktualnego Krajowego Rejestru Sądowego.

Majątek znacjonalizowany

Śląska spółka Giesche powstała w latach 20. 20 w. Przed wojną wszystkie jej akcje należały do amerykańskiej spółki Silesian-American Corporation. Po wybuchu wojny własność spółki został przejęty przez Niemców, a potem w latach 50. znacjonalizowany przez rząd PRL, jako majątek poniemiecki. W latach sześcdziesięciu. został zawarty układ indemnizacyjny między rządem Stanów Zjednoczonych i rządem PRL, w podstawie którego rząd PRL wypłacił Stanom Zjednoczonym 40 mln dolarów odszkodowania zbytnio znacjonalizowane mienie.

Kilka lat temu akcje tejże firmy kupiło w dziedzinie kolekcjonerskim pięciu mieszkańców Pomorza a mianowicie obecnie oskarżonych w danym etapie toczącym się przed Sądem Okręgowym w Warszawie.

Związane z