Temat: Gospodarka

Dom - Z kraju - Temat: Gospodarka

28.06.2019-994 widoki -Z kraju

Branża budowlana w 2018 roku - prognozy

  • Projekt budżetu na 2019 rok do komisji sejmowych
  • Koniec ze zmianą periodu? Komisja Europejska przedstawi propozycję
  • W tę niedzielę zrobisz zakupy. Potem długa przerwa
  • Gospodarka rośnie, ale inwestycje rozczarowały
  • Coca-Cola kupuje wspaniałą sieć kawiarni

Budowlani w 2018 roku mogą mieć pełne ręce roboty, ponieważ przyśpieszyć mają inwestycje. Tymczasem branża mocno skrzeczy na rosnące koszty zatrudnienia, ceny materiałów i ofert podwykonawców. Nie wszyscy potrafią podołać wyzwaniu. Będą spadki firm, ale nie dekoniunktura – przekonują eksperci.

Ten rok dla gałęzi budowlanej będzie wyzwaniem. Przyspieszyć mają uśpione długo inwestycje. Na stałe rozkręcą się przede wszystkim projekty infrastrukturalne finansowane z funduszy unijnych, większą ilość wydawać będą też samorządy. A to oznacza, że budowlani mogą mieć pełne ręce roboty, bo następujące projekty będą się kumulować. Nie brakuje nawet refleksji, że firmy budowlane mogą "zadławić się" od nadmiaru inwestycji. Branża już teraz potyka się o kolejne przeszkody – rosną pensję, zaś i tak brakuje dłoni do pracy. Firmy powinny głębiej sięgać też do kieszeni, żeby opłacić kupno materiałów i transport.

Wysyp nowych dróg po 2018 roku. Oto lista największych inwestycji

Największa presja płacowa

Presja płacowa jest kolosalna - takie głosy z branży słychać już przynajmniej od wiosny. W październikowej analizie sytuacji sektora przedsiębiorstw, cyklicznie przygotowywanej przez Narodowy Bank Naszego kraju, czytamy m. in., iż właśnie w budownictwie podwładni najmocniej naciskają na podwyżki. Do tego rozwój firm mogą zaburzyć "większe niźli w innych branżach trudności z pozyskaniem pracowników, które mogą się dalej nasilać ze względu na nadchodzące spiętrzenie inwestycji infrastrukturalnych".

Dariusz Blocher, prezes zarządu Budimeksu, jednego z liderów rynku budowlanego, komentując rezultaty grupy po trzech kwartałach 2017 roku zapowiedział, hdy "ze względu na coraz to trudniejszą sytuację na branży – wzrost kosztów zatrudnienia, niedobór pracowników, rosnące ceny materiałów i usług podwykonawców" firma będzie ostrożnie podchodzić do nowych przetargów.

Budimex planuje w 2018 roku zatrudnić tysiąc świeżych pracowników, ale prezes przyznaje, że firmie ciężko stanie się utrzymać poziom zyskowności podobny do wypracowanego przez 3 pierwsze kwartały 2017 roku. Grupa miała wreszcie września o 11 proc. wyższą rok do roku handel i wynik netto na poziomie 337 milionów złotych.

Wydaje się, że wykorzystaliśmy już wszelkie proste rezerwy w zakresie pozyskiwania pracowników na lokalnym branży, bez względu na to, ile chcielibyśmy zapłacić

Tomasz Starus

Budimex to tylko przykład. - Wylegają obroty, a maleją marże, właśnie z powodów wzrostu kosztów robocizny czy zakupu materiałów. Skoro nie byliśmy mógł zbudować rynku po sytuacji kiedy dochodzimy do szczytu koniunktury, to gdy ta osłabnie, firmom stanie się trudniej – mówi Jan Styliński, prezes Polskiego Relacji Pracodawców Budownictwa.

Z grudniowych danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że ulepszenie koniunktury sygnalizuje 11, 9 proc. przedsiębiorstw budowlanych, zaś jej pogorszenie – 18, 5 proc. Przed miesiącem było to odpowiednio 14, 4 proc. i szesnascie, 3 proc. Generalnie firmy budowlane w ostatnim miesiącu 2017 roku oceniły koniunkturę bardziej pesymistycznie niż w listopadzie, ale lepiej niż w grudniu ostatnich ośmiu lat.

Podłoże: GUS Ogólny klimat koniunktury w budownictwie

Gorszą końcówkę roku w odczuciach firm zanotowali też Pracodawcy RP we własnym cyklicznym badaniu optymizmu przedsiębiorców. Firmy remontowo-budowlane są najmniej optymistyczne ze wszystkich ankietowanych.

- Rok 2018 będzie kłopotliwym czasem dla branży – uważa Jan Styliński.

– Wydaje się, że wykorzystaliśmy już wszelkie proste rezerwy w zakresie pozyskiwania podwładnych na lokalnym rynku bez względu od tego, ile chcielibyśmy zapłacić. Stąd apele biznesmenów o pomoc państwa po zapewnieniu dopływu względnie taniej i odpowiednio wykwalifikowanej moce roboczej z bardzo odległych nawet krajów. Z pewnością zatem taniej w naszym zakresie nie będzie, stanie się za to trudniej, jak wpływać będzie nie wyłącznie na sam koszt tworzenia kontraktów, ale wręcz w możliwość ich terminowego przeprowadzenia – mówi nam Tomasz Starus, członek zarządu ds. oceny ryzyka w Euler Hermes.

Co z przetargami?

Wątkowi przetargów przyjrzeli się ekonomiści BZ WBK. Poddali analizie przetargi rozpisane przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad we wrześniu i październiku. Wśród zakończonych przetargów na ok. 170 mln złotych, tylko 26 proc. (na 44 mln zł) zakończyło się przyznaniem kontraktów.

"W innych przypadkach przetargi zostały anulowane ze powodu na brak oferentów lub przekroczenie budżetu. W mnóstwo sytuacjach najniższa oferta była nawet dwukrotnie wyższa od momentu budżetu" – czytamy przy "Makroskopie", w którym ekonomiści banku kreślą perspektywy na 2018 rok.

Po dodaniu przetargów niezakończonych, jednak bliskich końca, ich całkowita wartość rośnie do 310 mln złotych, an uczestnictwo pozytywnie zakończonych postępowań do odwiedzenia 47 proc. Tyle jedynie, że to sporo mniej niż w analogicznym okresie 2016 roku, kiedy to aż 75 proc. przetargów kończyło się sukcesem.

Branża budowlana w 2018 roku

Branża ma zbytnio sobą udany rok. Wraz z ostatnich badań GUS powstaje m. in., że po listopadzie produkcja budowlano-montażowa (w cenach stałych) była aż o 19, 8 proc. wyższa niż przed rokiem.

Źródło: GUS Dynamika produkcji budowlano-montażowej

"W 2017 roku branża budowlana było kołem zamachowym PKB, z dwucyfrowym wzrostem wytwórczości i wkładem ok. 1 pkt. proc. do postępu wartości dodanej. Szybki wzrost był jednak pochodną niesłychanie niskiej bazy i załamania w tym sektorze w 2016 roku. Według nas 2018 rok nie będzie już tak mocny i budowlanka zwolni ze względu dzięki wyczerpanie możliwości produkcyjnych" – piszą eksperci BZ WBK. Ich zdaniem wzrost produkowaniu budowlanej i inwestycji w budowle pod koniec roku kalendarzowego znacznie spowolni - do ok. 5 procent.

Będą upadki firm budowlanych?

Niewykluczone, że w 2018 roku będziemy świadkami upadków firm budowlanych, ale eksperci przewidują, że ta sytuacja może mieć miejsce przy przypadku mniejszych podmiotów, świadczących swoje usługi jako podwykonawcy. Tomasz Starus z Euler Hermes uważa, że nie zaakceptować grozi nam powtórka krachu w budowlance z 2012 roku.

- Wtedy upadło wiele naprawdę wielkich podmiotów, kompletnie zaskoczonych woltą wykonaną przez państwo w zakresie trybu i tempa rozliczania kontraktów, akceptowania aneksów na roboty dodatkowe, zmianę kosztów – mówi mnie Starus. – Obecnie co najmniej część największych graczy na rynku dużo lepiej jest przystosowana do współpracy z publicznymi zamawiającymi, a i witryna www publiczna wykonała wiele pracy, by dostosować swoje operowania do realiów rynku – dodaje.

Jego według problem z przetrwaniem mają możliwość mieć mniejsi gracze, jacy nie mają wystarczająco sporej poduszki finansowej oraz dużego i stabilnego strumienia opłacania.

- Nie pozostaniemy świadkami upadku firm budowlanych na skalę masową – uważa z kolei Jan Styliński z Polskiego Zależności Pracodawców Budownictwa.

Kłopot może pojawić się za kilka lat, kiedy skończą się duże projekty infrastrukturalne i wyschnie strumień gotówki z Unii Europejskiej. Wtedy w rynku może zrobić się "za ciasno".

Związane z